Rozmowa z Jarosławem Lisickim (Ja Lissitzky)
"Moja sztuka opowiada o przemijaniu myśli i tożsamości" - na nasze pytania odpowiada Jarosław Lisicki, artysta młodego pokolenia zajmujący się malarstwem figuratywnym.
Jarosław Lisicki (Ja Lissitzky)
Dlaczego zostałeś artystą?
Chyba jak przeglądałam album 1000 arcydzieł według siostry Wendy i natrafiłem tam na obraz Hansa Memlinga Sąd Ostateczny, który to zrobił na mnie ogromne wrażenie(choć nigdy nie widziałem go na żywo). Później poszedłem do Liceum Plastycznego na kierunki reklama wizualna gdzie zakochałem się w Polskim plakacie, chcialem zostać plakacistą, ale nie dostałem się dwa razy na grafikę i zostałem malarzem.
O czym opowiada twoje sztuka?
Głównie o przemijaniu myśli i tożsamości. Próbuję przedstawiać Ludzi w ruchu, ale nie takim idealnym poklatkowym raczej zdeformowanym, chęć ujęcia człowieka z wielu perspektyw, przez co te osoby się rozpływają, rozmywają, wychodzą poza swój kontur. Przez co często odżegnuję się od konkretnego opisywania prac, bo według mnie ich kontekst jest raczej płynny, i raczej staram się rzucać hasła albo bardzo ascetyczne opisy na tematy danych obrazów, które również często się zmieniają. Nie trzymam się jakoś kurczowo treści obrazu w trakcie malowania czy po skończeniu. Daję sobie i odbiorcy dużo swobody na interpretację. Celem moich prac jest uzmysłowienie tego jak mamy przejebane i dlatego powinniśmy sobie raczej pomagać, a nie jeszcze bardziej uprzykrzać życia.
Która z twoich prac jest dla ciebie najważniejsza?
Nie mam jakiegoś najważniejszego czy przełomowego obrazu, każdy z nich jest dla mnie ważny czy przełomowy, wiadomo czasami jedna praca bardziej mi się podoba od drugiej, ale to zależy od dnia.
Który współczesnego artystę cenisz?
Nie mam jednego ulubionego artysty, mam grupkę ulubionych artystów: Marlene Dumas, Ambera Wellmann, Anselm Kiefer.
Jak wygląda twój proces twórczy?
Dość spontanicznie, większość obrazów powstaje pod wpływem emocji, pierwszego pomysłu, rzadko kiedy wykonuje szkic do obrazu. Podczas tworzenia obrazu daję sobie dużo wolności nie trzymam się kurczowo pierwszego pomysłu, sam jestem ciekaw w którym kierunku pójdzie obraz. Przy niektórych obraz robię dokumentację fotograficzną w trakcie malowania, ciekawie to wygląda z perspektywy czasu jak obraz się zmienia, jak zmieniają się jego forma a zarazem i treść. Bardzo często wracam do obrazów już namalowanych, “skończonych” i staram się nanieść na nie inne emocje inną historię. Dlatego uważam że tak naprawdę nie kończę obrazu, może bardziej odpuszczam niż kończę.
Czego zazdrościsz innym artystom?
Szczerze? Pieniędzy. Takie podejście może wydawać się prozaiczne, jednak patrząc pod względem możliwości twórczych, finansowe zasoby są konieczne aby poszerzać swój potencjał pod względem, chociażby, dostępności do materiałów twórczych. Oczywiście, jeśli by się nad tym głębiej zastanowić, może się to wydawać podświadomym usprawiedliwieniem swoich własnych ograniczeń. Zapewne może
dotyczyć to wielu kwestii, ale w sumie każdy z nas idzie swoją indywidualną drogą, toteż wolę skupić się nad moją własną, by móc nieśpiesznie ją udeptywać.
Co pokazałbyś komuś, kto odwiedza Polskę po raz pierwszy?
Konin, moje rodzinne miasto.
Co polska sztuka ma do zaoferowania? Jakie są najciekawsze zjawiska?
Ciężko jest powiedzieć, mam wrażenie że kultura zaczyna się spłaszczać, ale to jest moje takie bardzo powierzchowne spostrzeżenie, raczej skupiłbym się na sztuce regionalnej, żeby pokazać jak bogatą kulturowo Polska jest krainą.
Czym byś się zajmował gdybyś nie był malarzem?
Detektywem, chociaż moim największym marzeniem było zostać reżyserem, ale tak na serio to sam nie wiem.